Wysyłaj MMS-y na adres mms@kyliks.moblog.pl
Ten moBlog jest publiczny.
19.09.2008
09:32
SPATiF - kawałek artystycznej historii Sopotu...
16.09.2008
17:43
Lato na dobre odchodzi...
16.09.2008
15:37
Najzieleńsza z zielonych...
16.09.2008
15:36
Najzieleńsza z zielonych...
15.09.2008
10:47
Moje malutkie zwierzątko...
|
Ten mały freciszonek spędza mi nocami sen z powiek. W ciągu dnia śpi, a wieczorami uaktywnia się, by w nocy biegać - niczym torpeda - po calutkim mieszkaniu i zachęcać mnie o całkiem dziwnych porach do zabawy. Ulubiona godzina zabaw Sonii to czwarta nad ranem - wówczas wślizguje się pod moją kołdrę i zaczyna mnie drapać po nogach, ponieważ chce mieć towarzystwo do zabawy. Sonia ma już 3 i pół roku i jest najukochańszym zwierzaczkiem na świecie - mimo tych kilku małych dziwactw...
15.09.2008
09:19
Droga do Sobieszewa...
14.09.2008
23:24
Dekadenckich rozmyślań czas...
|
Czasami zastanawiam się, czy gdybym nie patrzyła na świat, na życie, na to, co mnie otacza, przez pryzmat obiektywu, byłabym szczęśliwsza..? Myślicie, że wówczas nie dostrzegałabym tak często nonsensów nas otaczających? Sami pomyślcie, czy Wam też czasami się nie wydawało, że przez pryzmat swoich zainteresowań widzicie dużo więcej, niźli otaczający Was ludzie? Dużo więcej zła, okropności, ponurej strony życia? Ludzie na ogół robią sobie zdjęcia przy okazjach towarzyskich, rozrywkowych, urlopowych, etc. Są uśmiechnięci, zrelaksowani, szczęśliwi. Ja poza kadrem dostrzegam pustkę, nieszczęścia, płacz, zgorzknienie i żal. Myślicie, że to ze mną jest coś nie tak, czy z ludźmi, którym się wydaje, że liczy się tylko dobra zabawa..? Good fun... Aż tyle i tylko tyle...
14.09.2008
23:21
Toast trzykrotny na cześć żuczków...
|
Z całego tego żalu, wszechogarniającego moje wnętrze, wychyliłam na cześć robaczków już dwie szklaneczki grzanego wina i nadal mi nie jest za wesoło. Nie cierpię czasami tych negatywizmów, które plączą się pomiędzy bruzdami zakoli mózgowych, skaczą z neurona na neuron, dotkliwie kąsają synapsy i cieszą się, gdy człek popada w nastrój dekadencki... Upijam się grzańcem galicyjskim - wznoszę trzeci toast za te wszystkie żuczki i inne żyjątka, które bardziej od człowieka umieją doceniać dary natury...
14.09.2008
22:39
Owady i problem natury egzystencjalnej...
|
Miałam dzisiaj w planach wypad na Półwysep Helski. Zamiast na Hel, pojechałam jednak do Pogódek - to taka zakopana w leśnych ostępach malutka wioska nieopodal Skarszew - jakieś 50 km od Gdańska. Cudownie tam jest: fauna i flora bogate, bo las liściasty i podłoże mokrawe. Zieleń żywa, czysta, piękna, nawet pachnąca jeszcze latem. Owady wszechobecne. Fantastyczny makro-rozmiarowy świat. Może to dziwne, ale gdy tak leżę w trawie i spoglądam na toczące się pomiędzy źdźbłami życie, gdy widzę, z czym zmagają się te wszystkie maluteńkie żyjątka, jestem dla nich pełna podziwu. Dla fauny, dla flory, dla natury. Szkoda tylko, że człowiek - niby najdoskonalszy wynalazek natury - niweczy to wszystko i obraca w pył... Smutna konkluzja przecudownego wypadu na łono natury. Dobrze, że choć trochę zdjęć mi pozostało.
09.09.2008
23:26
Jak powracająca fala...
Moje zdjęcia























RSS